fbpx

Dzisiaj na portalu W Centrum ukazał się mój artykuł, w którym piszę o trzech praktykach, czy też sposobach, które pomagają osiągnąć wolność wewnętrzną.

I ja się z tego bardzo cieszę. To znaczy, z tego, że po pierwsze, MÓJ artykuł został opublikowany, a po drugie – i z tego jeszcze bardziej, że zaczęłam pisać. Na początku tego roku powiedziałam do bliskiej mi osoby, że chciałabym pisać (to była jedyna osoba, do której odważyłam się to powiedzieć, a siedziało to we mnie od dawna). I piszę. Z nadzieją, że ktoś znajdzie w tych moich tekstach powiew inspiracji, powiew możliwości dla siebie. Wprawdzie mój blog dopiero raczkuje, jest tu na razie tylko kilka wpisów, a artykułem na zewnątrz mogę pochwalić się jak na razie jednym, ale chyba każdy z czymś kiedyś zaczynał. Ja w każdym bądź razie daję sobie prawo, by zacząć. Z całym dobrodziejstwem inwentarza, jaki niosą początki.

Pewno zastanawiasz się, czy te trzy praktyki pomagające osiągnąć wolność wewnętrzną to tylko piękna teoria i czy ja sama według tego żyję. Hmm… tak, próbuję. Albo inaczej – coraz bardziej daję sobie prawo do wolności wewnętrznej. Bo wydaje mi się, że najpierw trzeba sobie dać do niej prawo, żeby w ogóle móc iść dalej. Z czymkolwiek. A z czym mi najtrudniej? Z praktyką wybaczania. Nie, nie komuś. Samej sobie. Trudno mi wybaczyć sobie różne błędy, zwłaszcza te w relacjach. I trudne jest to, że nie da się odrobić tych lekcji wcześniej – jestem mądrzejsza po fakcie. Niestety, teorii życia nie da się nauczyć. Trzeba żyć i doświadczać i wyciągać wnioski. 

Zapraszam do lektury. Artykuł znajdziecie tutaj.