fbpx
drzewo z koroną złożoną z dwóch twarzy: żywą, zieloną z liśćmi i ponurą, szarą z gałęzi

Zdrowy styl życia I zdrowe odżywianie. Być może masz to już wypracowane jako nawyk, albo przynajmniej nad tym pracujesz. Jednak te dwa elementy przypisujemy zazwyczaj do prywatnej sfery życia.

Work-life balance to taki stan pośredni – ma wyznaczać równowagę między życiem osobistym, a prywatnym.

A co z równowagą osobistą w pracy? O tym mówi się rzadko. Tu nie pomogą ani owocowe czwartki, ani nawet najbardziej fancy wyposażone biura. O równowagę osobistą każdy musi zadbać osobiście.

Czy można okazywać emocje w pracy?

To ja spytam inaczej: czy naprawdę myślisz, że da się nie okazywać emocji?

Emocje nie są ani dobre, ani tym bardziej złe. Po prostu są. Mogą być przyjemne lub trudne.

Wbrew temu, co przez wiele lat nam wpajano (albo przynajmniej ja tego doświadczałam w różnych środowiskach), MOŻNA OKAZYWAĆ EMOCJE W PRACY. I nie oznacza to braku profesjonalizmu. Albo inaczej – na dłuższą metę nie da się ich ciągle ukrywać, chować, tłamsić. Dlaczego? Bo prędzej, czy później… wykipią.

To tak jak z gotowaniem ziemniaków (w moim wypadku prawdopodobieństwo, że wykipią wynosi 9:1). Jeżeli postawisz je na pełnym ogniu, czy pełnej mocy na płycie elektrycznej, przykryjesz pokrywką i zostawisz – po prostu wykipią. Para, ciśnienie, temperatura – to wszystko sprawi, że wykipią. Jeżeli jednak ciut zmniejszysz temperaturę i dodatkowo odsuniesz trochę pokrywkę, para będzie sobie równomiernie uchodzić i nie będziesz myć kuchenki po każdym gotowaniu.

Idąc dalej tropem tej homeryckiej ziemniaczanej metafory, jeżeli przyjmiemy, że temperatura to gorąca atmosfera w pracy, to nie zawsze masz na nią wpływ. Masz jednak wpływ na swoje zachowanie i jak wyrazisz swoje emocje. Masz wpływ na to, jak zareagujesz, kiedy będzie w Tobie wrzeć. NIE DA SIĘ NIE MIEĆ EMOCJI. Mamy oczywiście różne techniki, żeby ich „nie mieć”. Można je w sobie tłumić, chować, nie dopuszczać do głosu. Ale naprawdę, prędzej, czy później wykipią. Wybuchniesz na kogoś (oby tylko raz!), pojawi się demotywacja, albo somatyzacja (albo jedno i drugie). I to w sumie nie jest najgorsza opcja. Jasne, rzeczywiście mało profesjonalne i mało konstruktywne będzie, jeżeli wybuchniesz na kogoś w pracy. Agresja nie buduje. Zdrowiej jednak jest, jeżeli te trudne emocje znajdą jakieś ujście niż jeżeli zepchniesz je w najgłębsze czeluście swojej podświadomości. One nie znikną, nawet kiedy nie pozwolisz sobie na ich odczuwanie. Będą coś w Tobie drążyć i niszczyć – a to jest autodestrukcja. Cicha, milcząca, ukryta.

Czym są i po co nam emocje?

Słowo emocja pochodzi z łacińskiego emovere, co znaczy poruszać, a sięgając jeszcze głębiej do źródłosłowu: e-movere, gdzie e oznacza „ku czemuś”. To zakłada podążanie w jakimś kierunku, działanie.

Emocje to bodźce, które skłaniają nas do podjęcia określonych działań. Emocje stymulują do działania. Pierwotnie były to reakcje ratowania lub podtrzymania życia. I ten mechanizm ewolucja wpisała nam w geny.

Emocje przejawiają się przede wszystkim w postaci impulsów, źródłem zaś wszystkich impulsów jest uczucie, które musi przejawić się w działaniu. [1]

Jaka/jaki mam być w pracy?

Z dopiskiem: kiedy sobie nie radzę, kiedy wszystko się wali i pali, kiedy wkurza mnie kolega/koleżanka, albo szef.

Za tym kryje się dużo głębsze pytanie – uświadomione bądź nie. Posłużę się słowami Carla Rogersa (XX-wiecznego psychologa i psychoterapeuty, autora koncepcji terapii nastawionej na klienta), który jest dla mnie ogromną inspiracją na ścieżce rozwoju menedżerskiego i trenerskiego. Rogers dzieli się pytaniami, jakie zadawał sobie jako terapeuta, ale moim zadaniem jego wnioski przekraczają ramy terapii i wpisują się w każdy kontekst życia:

Czy mogę być w taki sposób, który będzie postrzegany przez drugą stronę jako godny zaufania, niezawodny i konsekwentny w pewnym głębokim sensie? […] Zdałem sobie w końcu sprawę, że bycie godnym zaufania nie wymaga, abym był konsekwentny, lecz abym był zawsze prawdziwy.[2]

Bycie prawdziwym zakłada ujawnianie siebie, swoich emocji. Oczywiście w takich ramach, jakie są dla nas komfortowe i bezpieczne. Nie chodzi o emocjonalny ekshibicjonizm.

Kontynuując myśl Rogersa:

Czy potrafię być dostatecznie ekspresywny jako osoba, aby jednoznacznie zakomunikować, kim jestem? […] Kiedy doświadczam złości na drugiego człowieka, lecz nie jestem tego świadomy, moje komunikaty zawierają sprzeczne informacje. Moje słowa przekazują coś innego, lecz jednocześnie subtelnie komunikuję odczuwane rozdrażnienie. Wprawia to drugiego człowieka w zakłopotanie, sprawia, że staje się nieufny, chociaż sam może nie zdawać sobie sprawy z tego, co powoduje te trudności.[3]

Zobacz, tu nie tylko chodzi o to, żeby nie ukrywać emocji, ale przede wszystkim o to, żeby przyznać się do nich przed sobą samą/samym. Nawet jeżeli wspinasz się na wyżyny swoich możliwości i nie dajesz nic po sobie poznać, dajesz niewerbalne sygnały, że coś jest nie tak. Są one tym wyraźniejsze, im bardziej Ty sama/sam nie chcesz się do tych trudnych emocji przyznać przed sobą (bo to zazwyczaj z przyznaniem się do trudnych emocji mamy problem).

A teraz sedno tej wypowiedzi:

[…] jeśli potrafię stworzyć relację wspomagającą dla mnie samego – jeśli potrafię być wrażliwie świadomy swoich uczuć i je akceptować – to zwiększa się prawdopodobieństwo, że będę potrafił taką relację stworzyć z kimś innym.[4]

Może zabrzmi to patetycznie, ale zmiana zaczyna się w Tobie. Im bardziej dbasz o siebie i swoje doświadczenia emocjonalne (co niekoniecznie oznacza, że będziesz przeżywać tylko pozytywne emocje), tym lepsze będą Twoje relacje z innymi ludźmi.

A praca to nie tylko ciąg zadań do wykonania, to również splot różnych interakcji i relacji międzyludzkich.

3 kroki na drodze do zarządzania swoimi emocjami

Pierwszy krok zatem to świadomość swoich emocji, przyznanie, że są. Przeróżne.

Drugi krok to ich akceptacja. Po prostu są. Nie trzeba ich wartościować. Lepiej spytać, co mi mówią? O mnie, o sytuacji, o tym co dla mnie ważne, gdzie są moje granice itp.

Trzeci krok, to samokontrola.

Uwaga! Samokontrola nie jest synonimem hamowania emocji. Dlatego to dopiero trzeci krok. Wcześniej jest świadomość, później akceptacja, a dopiero potem samokontrola.

„Osoby, które zdane są na łaskę i niełaskę impulsów, którym brakuje zdolności samokontroli, cierpią na swego rodzaju deficyt moralny, ponieważ zdolność panowania nad impulsami jest podstawą woli i charakteru” [5]

Inteligencja emocjonalna

Świadomość emocji i umiejętność zarządzania nimi to inteligencja emocjonalna. Daniel Goleman przedstawia 4 filary inteligencji emocjonalnej:

  • Samoświadomość
  • Samoregulacja
  • Świadomość społeczna
  • Zdolność kształtowania związków (relacji) z innymi

Jego zdaniem dopiero połączenie tych elementów oraz standardowo rozumianej inteligencji wyrażanej przez IQ zapewnia sukces w pracy. Ja bym dodała, że zapewnia też po prostu poczucie komfortu – funkcjonowanie w zgodzie ze sobą, ze świadomością wpływu naszego zachowania na innych i umiejętnym zarządzaniem naszymi naturalnymi impulsami.

Dbałość o siebie

Emocje to nasz zasób, nie nasz wróg. To mądrość wielowiekowych reakcji przekazywanych i utrwalonych w genach, a zachodzących w mózgu. To też bogactwo doświadczeń. Nadają życiu kolorów. Emocje to nasz potencjał. Pamiętaj, masz prawo czuć – masz prawo mieć emocje w pracy. Możesz je okazywać, choć nie musisz. Ale nie tłamś ich w sobie i nie duś. Nie udawaj przed sobą, że ich nie masz. Oprócz emocji, które są impulsami, masz też rozum – decydujesz. To nie emocje podlegają ocenie, ale sposób zachowania. Możesz ulegać emocjom, ale nie musisz. Jeżeli jednak nie będziesz ich do siebie dopuszczać, nie będziesz ich też rozumieć, a jeżeli nie będziesz ich rozumieć, będziesz bezwiednie im ulegać. Możesz udawać, że ich nie ma, ale będą Ci wtedy kulą u nogi, a możesz doświadczać ich świadomie i ubogacić w ten sposób swoje przeżywanie świata. I wtedy już nie ma znaczenia, czy w pracy, czy poza nią.

 

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak dbać o siebie w pracy, śledź serię #zrównowazonepiatki na moim fanpage’u.

 

Podobne artykuły:

Ustal i dbaj o granice

Chroń swoją energię

Uświadom sobie, co Cię stresuje

 

Przypisy:

[1] Daniel Goleman, Inteligencja emocjonalna, str. 31-32, Media Rodzina

[2] Carl R. Rogers, O stawaniu się osobą, str. 80, Rebis

[3] Ibidem, str. 81

[4] Ibidem

[5] D. Goleman, op. cit, str. 32